Pożyczony samochód – kto zapłaci za wypadek?

Spowodowanie wypadku pożyczonym samochodem to problematyczna sytuacja. Wyjaśniamy, jakie może mieć ona konsekwencje.

Samochody osobowe obecnie są bardzo popularne, a na 1000 Polaków przypada już ponad 570 takich pojazdów. Mimo tego, wciąż zdarzają się przypadki pożyczania samochodu od krewnych albo znajomych. Z takimi sytuacjami mamy do czynienia na przykład wtedy, gdy auto pożyczającego jest okresowo niesprawne. Pożyczenie auta krewnemu lub znajomemu, który znajduje się w potrzebie, z całą pewnością jest dobrą przysługą. Warto jednak pamiętać, że może ona powodować pewne komplikacje, jeżeli dojdzie do wypadku drogowego. Eksperci porównywarki ubezpieczeniowej Ubea.pl postanowili wyjaśnić, jakie problemy pojawiają się po spowodowaniu kolizji pożyczonym samochodem.

Polisa OC chroni nie tylko właściciela samochodu

Dane statystyczne wskazują, że nawet co piąty – co szósty wypadek drogowy jest powodowany przez osobę, która nie została wpisana w dowodzie rejestracyjnym jako właściciel pojazdu. Do tej statystyki wliczają się również kolizje spowodowane przez kierowcę prowadzącego pożyczone auto. Prawdopodobieństwo wypadku wzrasta, jeżeli taka osoba kieruje pożyczonym samochodem, który jest znacznie większy, mocniejszy lub bardziej skomplikowany w obsłudze niż auto użytkowane na co dzień. Na całe szczęście, obowiązkowa ochrona w ramach OC obejmuje również sytuacje związane z prowadzeniem nieswojego auta. „Wynika to z faktu, że w polskich warunkach ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej jest przypisane do samochodu. Taki system bywa czasem krytykowany, ale w przypadku kolizji spowodowanych pożyczonym autem okazuje się bardzo użyteczny” – mówi Paweł Kuczyński, prezes porównywarki ubezpieczeniowej Ubea.pl.

W nawiązaniu do opisywanej kwestii, warto przypomnieć, że ustawa o ubezpieczeniach obowiązkowych (Dz.U. 2003 nr 124 poz. 1152) mówi o objęciu ochroną również kierującego, a nie tylko właściciela pojazdu mechanicznego. W tym kontekście warto powołać się na artykuł 35 wspomnianej ustawy. Informuje on, że: „ubezpieczeniem OC posiadaczy pojazdów mechanicznych jest objęta odpowiedzialność cywilna każdej osoby, która kierując pojazdem mechanicznym w okresie trwania odpowiedzialności ubezpieczeniowej, wyrządziła szkodę w związku z ruchem tego pojazdu”. Takie brzmienie przepisów powinno uspokoić każdą osobę, która obawia się ewentualnych konsekwencji wypadku spowodowanego pożyczonym pojazdem. „W opisywanej sytuacji, koszty kolizji zostaną pokryte przez ubezpieczyciela udzielającego obowiązkowej ochrony. Nie wyklucza to jednak późniejszych komplikacji, które będą następstwem wypadku” – podkreśla Andrzej Prajsnar, ekspert porównywarki ubezpieczeniowej Ubea.pl.

Trzeba oddać właścicielowi auta utracone zniżki

Eksperci porównywarki ubezpieczeniowej Ubea.pl postanowili wyjaśnić, na czym mogą polegać wspomniane wcześniej komplikacje po spowodowaniu kolizji pożyczonym pojazdem. Wynikają one z faktu, że właściciel samochodu często będzie musiał zapłacić wyższą składkę OC na wskutek wypadku. Z całą pewnością jest to kłopotliwa sytuacja, której rozwiązanie zależy od relacji między właścicielem auta oraz sprawcą wypadku. W razie małych szkód majątkowych, kierujący pożyczonym pojazdem może zaproponować pokrycie kosztów naprawy z własnej kieszeni (bez angażowania ubezpieczyciela). Jeśli poszkodowany zgodzi się na takie rozwiązanie, to historia ubezpieczeniowa właściciela pożyczonego auta nie ucierpi. „Jeżeli natomiast dojdzie do utraty zniżek na wskutek wypadku albo nawet zastosowania zwyżek, to sprawca kolizji powinien skompensować właścicielowi auta poniesione koszty. Zwrot ze strony kierującego musi uwzględniać również koszty naprawy samochodu albo podwyżkę składek AC po naprawie. Brak takiej rekompensaty może skutkować roszczeniami dochodzonymi na drodze cywilnej” – zaznacza Paweł Kuczyński, prezes porównywarki ubezpieczeniowej Ubea.pl.

Dwie osoby solidarnie zapłacą za brak polisy OC

Warto wiedzieć, że osoba kierująca pożyczonym samochodem nie uniknie finansowych konsekwencji wtedy, gdy auto nie posiadało obowiązkowego ubezpieczenia OC. W takiej sytuacji, dwie osoby (kierujący i właściciel pojazdu) odpowiadają solidarnie. Dotyczy to zwrotu kosztów likwidacji szkody poniesionych przez Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny (zobacz artykuł 110 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych). „Solidarna odpowiedzialność oznacza, że UFG może domagać się spłaty całego zobowiązania od jednej osoby. Późniejsze rozliczenie poniesionych kosztów (po 50%) należy już do właściciela pojazdu oraz kierującego” – tłumaczy Andrzej Prajsnar, ekspert porównywarki ubezpieczeniowej Ubea.pl.

Kierujący poniesie spore koszty również wtedy, gdy samochód wprawdzie był ubezpieczony, ale występują przesłanki do regresu, czyli roszczenia zakładu ubezpieczeń wobec sprawcy wypadku o zwrot poniesionych wydatków. Przykład stanowi sytuacja, w której osoba prowadząca pożyczony pojazd zbiegła z miejsca wypadku albo spowodowała kolizję znajdując się w stanie po użyciu alkoholu lub w stanie nietrzeźwości. „Jeżeli miało miejsce takie naganne zachowanie kierującego, to będzie on musiał zwrócić wszystkie wydatki poniesione przez ubezpieczyciela. W razie poważnego wypadku, wspomniane wydatki często wynoszą kilkaset tysięcy złotych” – ostrzega Paweł Kuczyński, prezes porównywarki ubezpieczeniowej Ubea.pl.

Źródło: porównywarka ubezpieczeń Ubea.pl

Poprzedni artykuł

Tania wypożyczalnia samochodów warszawa – co warto wiedzieć?

Następny artykuł

4 sprawdzone sposoby na tanie OC. Znasz je?

Zostaw Komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *